Polscy producenci suplementów: ranking, jakość i czego unikać
Cześć, dobrze Cię słyszeć. Dziś temat, o który pytacie mnie najczęściej. Ranking firm produkujących suplementy w Polsce. Czyli komu w ogóle można zaufać, kupując suplement.
Zacznę od czegoś, co może Cię zaskoczyć. Rzetelny, naukowy ranking producentów suplementów w Polsce praktycznie nie istnieje. Nie ma jednego niezależnego badania, które ustawiłoby firmy po kolei od najlepszej do najgorszej. A te wszystkie strony, które krzyczą „top dziesięć producentów”, to w większości teksty pisane pod wyszukiwarkę, bez jednej konkretnej liczby. Więc zamiast gotowego rankingu dam Ci coś lepszego. Pokażę, co naprawdę da się sprawdzić.
Bo obiektywnie zmierzyć można dwie rzeczy. Pierwsza to pozycja rynkowa, czyli kto jest duży. A druga, dla mnie ważniejsza, to niezależne badania składu.
Najpierw skala, żebyś miał kontekst. Polski rynek suplementów był wart około siedmiu miliardów złotych, a wkrótce przekroczy dziesięć. Działa tu około stu pięćdziesięciu zakładów produkcyjnych, ale firm wprowadzających suplementy na rynek jest ponad półtora tysiąca. I to już tłumaczy, dlaczego jakość bywa tak skrajnie różna.
Teraz ranking według pozycji rynkowej. Na pierwszym miejscu, bezdyskusyjnie, Aflofarm. Rodzinna firma z Pabianic, która zdominowała rynek głównie potężną reklamą. Mówi się w branży, że to „Aflofarm i cała reszta”. Za liderem jest grupa pościgowa rosnąca przez jakość. Olimp Laboratories, znany z suplementów dla sportowców i własnego centrum badawczego. Sanprobi, specjaliści od probiotyków. SFD z branży odżywek. I Biowen, przedstawiciel nowej fali, stawiający na czysty skład i własną produkcję. Dużymi graczami są też firmy farmaceutyczne, jak Natur Produkt Zdrovit, Biofarm czy Adamed.
Ale teraz najważniejsze zdanie tego odcinka. To, że firma jest największa, nie znaczy, że jej konkretny produkt jest dla Ciebie najlepszy. Skala to jedno, a jakość pojedynczej kapsułki to coś zupełnie innego.
I dlatego przechodzimy do drugiego kryterium. Najbliżej naukowego podejścia jest Fundacja Badamy Suplementy. Robią analizy w akredytowanym laboratorium, ale co kluczowe, sami kupują próbki w aptekach i sklepach. Nie biorą ich od producentów. Sprawdzają więc dokładnie to, co i Ty kupisz z półki.
I tu sedno problemu. Suplementy to nie leki. Jako żywność nie muszą przejść obowiązkowych państwowych badań, zanim trafią do sprzedaży. Możesz kupić produkt, który nigdy nie był przebadany, i nie masz pewności, czy ma skład zgodny z etykietą. Najwyższa Izba Kontroli wprost nazwała ten rynek rynkiem wysokiego ryzyka zdrowotnego.
Dlatego mój prywatny ranking wygląda inaczej niż te z internetu. Patrzę na trzy rzeczy. Forma składnika, czyli czy jest aktywna i dobrze przyswajalna. Dawka, czyli czy sensowna, a nie śladowa. I sens kliniczny składu, czyli czy te składniki mają powód, żeby być razem.
Jeśli nałożymy takie sito, w gronie polskich marek robiących to dobrze regularnie wracają te same nazwy. Formeds, znany z czystego składu. Aliness. Aura Herbals. Osavi. Wspomniany Biowen. To marki chwalone za przemyślane formuły, a nie za budżet reklamowy.
Dorzucę przykład z wyższej półki, bo dobrze pokazuje, na co patrzeć. Health Labs Care. Zamiast taniego kwasu foliowego dają aktywną formę, 5-MTHF. Zamiast zwykłej B12 metylokobalaminę. Żelazo w formie chelatu, a nie siarczanu, który psuje żołądek. I składy, które mają sens, jak żelazo z laktoferyną i witaminą C, żeby realnie się wchłaniało. Taka jakość kosztuje więcej, ale to dopłata za skład, a nie za marketing.
To co z tego wynika dla Ciebie w praktyce. Po pierwsze, nie kieruj się rozmiarem firmy ani reklamą. Lider jest liderem dzięki marketingowi, niekoniecznie dzięki najlepszemu składowi. Po drugie, zanim kupisz, sprawdź konkretny produkt. Czy był niezależnie przebadany, jaka jest forma składnika i dawka. Po trzecie, i najważniejsze, suplement nigdy nie zastąpi diety i nie bierze się go na zapas. Najpierw badania krwi, potem konsultacja z lekarzem albo dietetykiem, a kapsułka na końcu. W tej kolejności.
Bo najlepsza firma na świecie nie pomoże, jeśli bierzesz coś, czego organizm w ogóle nie potrzebuje.
To tyle na dziś. Jeśli odcinek poukładał Ci coś w głowie, zostaw subskrypcję i napisz w komentarzu, jaką markę mam rozłożyć na czynniki pierwsze następnym razem. Świadomy konsument to zdrowszy konsument. Trzymaj się i do usłyszenia.